Biwak w zimie

31 03 2008

Jeśli decydujemy się na zimowy biwak, a dzień był słoneczny i mroźny, trzeba być przygotowanym na nocny spadek temperatury do -20C i poniżej. Dla przeciętnie zdegenerowanego cywilizacją mieszkańca miasta, dla którego świat składa się z kanapy, telewizora i samochodu, zimowe nocowanie pod namiotem wydaje się ekstremalną ekstrawagancją. Pamiętajmy, że przez tysiąclecia ludzie radzili sobie bez centralnego ogrzewania. Sarna, dzik czy zając nie zamarza w lesie, chociaż posiada tylko futro, a nie grzejniki konwekcyjne. Możecie  wierzyć lub nie, ale zdrowy organizm ludzki bez problemu radzi sobie w zimowych warunkach. Oddychanie zimą zimnym powietrzem jest dla ciała znacznie naturalniejsze od przebywania cały czas w stałej temperaturze +22C.

Podstawą nocowania pod namiotem jest posiadanie odpowiedniego śpiwora i dobrze izolującej od podłoża karimaty. Przy bezwietrznej pogodzie temperatura na łące nad rzeką może być o kilka stopni niższa niż wyżej w lesie (zachodzi inwersja temperatury) - warto zatem szukać osłoniętego miejsca, położonego wysoko. Jeśli jest bezchmurna noc, to temperatura na łące przy gruncie może być o 10C niższa, niż zapowiadana w radiowej prognozie pogody.

Wyższa lokalizacja biwaku ma uzasadnienie z jeszcze jednego powodu - możliwym znacznym podniesieniem się w nocy poziomu wody spowodowanego niedalekim zatorem. Zimą warunki na rzece zmieniają się zaskakująco szybko - czasem w ciągu kilku godzin spływna rzeka może zostać całkowicie zatarasowana krą wywołaną np. opadem śniegu.

W nocy może niespodziewanie zerwać się wiatr. Mniejszy namiot lepiej chroni przed mrozem, ale wygodnie jest podgrzewać jedzenie przy pomocy butli w przedsionku - namioty nie może być zatem za mały. Zimowe jedzenie powinno być odpowiednio kaloryczne, łatwo przyswajalne i pozwalać na szybkie przygotowanie ciepłego posiłku. Spożywanie alkoholu jako źródła kalorii jest całkowicie bez sensu, bo zmniejsza on apetyt na normalne pokarmy, zwiększa utratę ciepła i powoduje odwodnienie. Kanapki bardzo dobrze się przechowują na zimowych wyjazdach -zamarznięty chleb jest bowiem niejadalny, a bochenek chleba może być “niekrajalny” nawet za pomocą siekiery. Natomiast “zupki chińskie”, puree ziemniaczane, kaszki mleczno-pszenne i podobne im potrawy liofilizowane zdają egzamin bardzo dobrze. Rano warto przygotować sobie w termosie ciepły napój na cały dzień. Ognisko może nie dać od razu spodziewanego ciepła, bo zamarznięte i mokre drewno źle się pali w -15C. Do rozpalenia przydaje się świeczka, nie wolno zapomnieć też o siekierze.

Bardzo ważne jest odpowiednie rozłożenie sił w trakcie wyjazdu, wypoczynek w temperaturze poniżej 0C nie regeneruje w pełni sił, zwłaszcza podczas pierwszej nocy pod namiotem (aklimatyzacja). Planując kilkudniowy wyjazd, trzeba liczyć się ze stopniowym spadkiem formy. Pamiętajmy, że organizm każdego z nas może wytworzyć określoną ilość energii w ciągu doby - jeśli użyjemy ją w nocy na ogrzanie wilgotnego śpiwora albo wypromieniujemy ją w przestrzeń kosmiczną po wypiciu rumu, to nie będziemy mieli następnego dnia siły wiosłować lub zrobi się nam trwale bardzo zimno i trzeba będzie natychmiast wracać. Zimą trzeba więc koniecznie oszczędzać siły, ograniczyć się do wykonywania naprawdę niezbędnych czynności, mieć dobrze przygotowany ekwipunek, wszystko robić spokojnie i oszczędnie. Takie czynności, jak rozbicie i zwinięcie namiotu, przebranie się lub przygotowanie posiłku zajmują kilkakrotnie więcej czasu, niż latem. Nie ma co zakładać, że przepłyniemy zimą 40 kilometrów dziennie - czasami przepłynięcie 5 lub 10 km jest już wyczynem. W czasie dwudniowego wyjazdu można sobie pozwolić na wyczerpanie rezerw energetycznych organizmu drugiego dnia, ale nie można planować w taki sam sposób wyjazdu czterodniowego. Na kilkudniowych wyjazdach problemem może się stać przemoczenie odzieży. Kiedy trzyma mróz, woda osadza się w postaci szronu i nie stanowi problemu. Paradoksalnie - kiedy przychodzi odwilż sytuacja staje się dużo trudniejsza. Deszcz sprawia, że wszystko staje się wilgotne i nie ma jak tego wysuszyć. Kiedyś nocując w czasie zimowej wycieczki pieszej obudziłem się nad ranem w zupełnie mokrym śpiworze, bo topiący się śnieg spadł z drzew i przysypał częściowo namiot. Stary tropik wpuścił wodę do środka. Brr! Ale takie są właśnie przygody zimą.

źródło: www.ekajaki.pl



Śpiwór puchowy trzysezonowy GLOBE 500 LR Robert’s

28 03 2008

Wykonany z oddychającej, miękkiej i lekkiej tkaniny syntetycznej. Wypełniony naturalnym puchem wysokiej jakości.

Trzysezonowy śpiwór puchowy pozwala na wygodne uprawianie wielu form turystyki.
Kształt mumii, kaptur i kołnierz zaciągane linką oraz dwusuwakowy zamek z listwą ocieplającą, pozwalają na uzyskanie komfortu cieplnego w szerokim przedziale temperatur. Globe waży niewiele, a po spakowaniu nie zajmuje dużo miejsca. Jest znacznie lżejszy od śpiwora syntetycznego o podobnej termice.



Gotowanie wody na biwaku w kilka minut

27 03 2008

 Taka ciekawa ciekawostka biwakowa. Może ktoś jeszcze się nie
spotkał z tym. Wypatrzyłem w ostatnim odcinku Cejrowskiego.

Czajnik-palnik Kelly Kettle

Gotuje wodę na garści patyków w kilka minut. Pewnie szczególnie
przydatny przy zimowych oraz wczesno wiosennych i późno jesiennych
biwakach oraz na dalekie wyprawy w nieznane.

Niestety drogie trochu. 63 jewro. Zastanawiałem się już jak coś
takiego samemu zrobić, np. z termosu. Jednak chyba nie byłoby to takie
proste (?).

źródło: eturystyka.org



Namioty- Coleman Raid

26 03 2008

Kilka lat temu stacjonowałem w Bieszczadach gnieżdżąc się w tanim chińskim namiociku, który doprowadził mnie do szewskiej pasji, po czym utonął w wodzie. Skutkiem owego zdarzenia salwowałem się ucieczką do schroniska i zacząłem dumać. Postanowiłem sobie wtedy zanabyć dobry namiot bez względu na koszty. Zrobiłem wstępne rozeznanie rynku pod kątem następujących kryteriów: jednoosobowy (chyba, że mała dwójka), możliwie niska waga i objętość oraz w miare wysokie parametry. Tak sie jakoś śmiesznie złożyło, że właśnie wrócił Makato z Syberii i poradził mi Colemana Raida, mowiąc, że szedł z nim miesiąc tam i z powrotem i spisał się bez zarzutu. Coż było robić, konkurencji za bardzo nie widziałem toteż namiot zanabyłem za kwotę 400 złotych z hakiem.

Pierwsze wrażenie – pewne zaskoczenie. Nie miałem wcześniej do czynienia  z tak małym i lekkim namiotem. Waży raptem 1 kg, zajmuje w plecaku mniej miejsca niż goretexowa parka ale po rozłożeniu wielkość jest całkiem sensowna. Wykonanie zasadniczo bez zarzutu, wszystko ładnie i równo poszyte i poklejone, mucha nie siada. Kolor zielonkawy nie rzuca sie w oczy, choć mistrz kamuflażu to też nie jest. Konstrukcja namiotu jest dosyć specyficzna, niech świadczy o tym fakt, że w Bieszczadach został nazwany trumienką – faktycznie, wygląda trochę jak przerosnięta trumna. Jest to namiot stricte jednoosobowy, druga osobe możnaby tam upchnąć tylko awaryjnie. Ludziki na obrazku poglądowym w katalogu Colemana mają maksymalnie po 130 cm wzrostu! Tyle teorii, czas na praktykę.

Składanie, rozkładanie, wygoda ogólna.

 

 

Składanie i rozkładanie jest proste jak w morde strzelił. Dwa maszty z czegoś co się zowie technologią Air Hercules a objawia się toto w postaci stopu aliminium i scandu. Fajne, lekkie, nie łamie się, chociaż przemocą nie próbowałem. Do tego siedem szpilek o dosyć nikczemnej długości, jednak wystarczającej. Pokrowca brak, całość namiotu chowa się sama w sobie na skutek sprytnego patentu polegającego na siateczce wszytej w podłogę – namiot zwija się w sposób taki, żeby na końcu zawinął się do srodka i robi się z tego taki kokonik. Brzmi łatwo, ale przy pierwszym rozkładaniu namiotu radzę zwrócić na to uwagę, bo samodzielne dojście do tego jak go złożyć nie jest już takie proste. Tak czy siak – 4 szpilki przechodzą przez pętle przyszyte do podłogi, trzy z przodu i jedna z tyłu. Następne 3 idą na linki, które przy okazji służą do regulacji nachylenia patek osłaniających otwory wentylacyjne. Maszty przechodzą przez tunele w materiale – też warto pamiętać bo na początku nie musi to być wcale takie oczywiste ze względu na to, że ciężko je zauważyć.

 

No dobra, namiot stoi, zatem czas się wgramolić do środka. Rozpinamy dwa zamki poprowadzone przy bocznej scianie namiotu, która stanowi wejscie. Turlamy się do środka i oto jesteśmy w środku. Tak, turlamy się, bowiem namiot jest niski i nie ma najmniejszej szansy usiąść w środku, jeśli nie jesteśmy jednym z tych ludków poglądowych z katalogu. Aczkolwiek jak już leżymy to możemy się na łokciu oprzeć przynajmniej. Po bokach nieco miejsca na różne ubrania i inne bibeloty, na przeciwko wejscia wisi mała kieszonka, gdzie możemy sobie załadować coś co chcemy koniecznie mieć pod ręką np. piersiówkę. Jest nawet moskitiera oraz pętelki umożliwiające uwiązanie zawiniętego wejscia i moskitiery w pozycji OPEN. Tyle ekstrawagancji, leży się przyjemnie, nie ma ścisku, śpi się swobodnie, chociaż zakladanie i ściąganie ubrania stanowi pewien wyczyn. Plecak i buty naturalnie zostają na zewnątrz…

A jak to panie na kaprysy pogody reaguje?

 

 

Ano wsyo v paryadke. Przeżyłem w tym namiocie kilka naprawde gigantycznych ulew, i jeszcze więcej dni umiarkowanie deszczowych. Nic nie przecieka, wszystko jest jak trzeba, jedyną ciekawostką jest fakt, że kiedy deszcz pierze naprawdę konkretnymi żabami to na twarzy czuje się od czasu do czasu jakby delikatną mgiełkę, tak jakby jakies mikro kropelki się przedostawały w momencie, kiedy rąbnie nam kropla wielkości pięści. Jednak nie jest to nic, co by przeszkadzało ani tworzyło jakieś widoczne gołym okiem zawilgocenie. Podłoga też bez zarzutów, często po obudzeniu okazywało się, że namiot stoi w małym bajorku, bo właściciel nie pomyślał, że to będzie aż tak padało – mimo to w srodku wszystko git. Odnoścnie wiatroodporności takiej konstrukcji ciężko mi cokolwiek powiedzieć, nie miałem okazji wystawiać go na jakieś straszne wichury, zwykła wietrzna pogoda nie robi na nim żadnego wrażenia. Raz nawet nocowałem w nim na sniegu pod Babią Górą, ale jak na złość nie chciało wtedy padać więc nie wiem, jak się to ustrojstowo zachowa kiedy je przysypie.

Wady.

 

 

Tak, póki co Raid prezentuje się wyśmienicie. Niestety, ideałem nie jest, a to głównie za sprawą dokumentnie skopanej moskitiery a dokładnie rzecz biorąc jej mocowania. Jednak o tym na końcu.

 

Jak wiadomo, wszelkie namioty jednopowłokowe cierpią na dolegliwość, która zowie się WSP – Wkur… zające  Skraplanie Pary. Ogolnie rzecz biorąc w Raidzie nie jest źle pod tym względem – są cztery otwory wentylacyjne, jeden z tyłu, drugi na całej czerokości górnej krawędzi przodu i dwa po bokach pod patkami. Jeśli nie spędzamy w namiocie więcej niż 8 godzin na raz to nie ma problemu, na suficie jest nieco wilgoci, ale nie zalewa człowieka na amen. Co innego, jeśli zachce nam się posiedzieć nieco dłużej, w celu przeczekania deszczu itp. – wtedy sytuacja rysuje się nieco gorzej. Zaczyna się lać po sciankach bocznych oraz kapać po nogach z sufitu. Tragedia się nie dzieje, ale wybitnym komfortem nazwać tego nie można. Dużo bardziej irytujący jest fakt, że zjawisko takie możnaby w dużym stopniu zniwelować, gdyby dało się nieco otworzyc namiot i schować się za moskitierą. Niestety, moskitiera jest zamykana na kilka rzepów, które są w dosyć znaczących odległościach od siebie. Na domiar złego rzepy idące po pionie nie są przymocowane bezpośrednio do powłoki, tylko do tasiemek, ktore luźno dyndają przyczepione do scianki. Wiele wieczorów dumałem czemu to tak debilnie zrobiono, niestety jeszcze póki co nie wydumałem. Rezultat jest taki, że praktycznie na połowie długości moskitiery mamy szczelinę szerokości kilku centymetrów, przez którą mrówki, pająki i inni tacy przychodzą do nas kiedy chcą, o komarach nie wspominając. Oczywiście prawdziwy survivalowiec robaka się nie lęka, ale ja nie po to namiot kupuję, żeby mnie w nocach nachodzili jacyś wielonożni autochtoni. Rozumiem, że Coleman chciał pobić rekord niskiej wagi przy projektowaniu tego namiotu, jednak jeśliby pociągneli rzep wzdłuż całego obwodu moskitiery podniosłoby to komfort używania o 200% a wagę minimalnie. Wtedy wejście możnaby zamykać na full tylko w wypadku opadów i problem przesadnego zawilgocenia by zniknął. Na szczęście moskitierę da się usprawnić metodami domowymi, niestety póki co nie miałem czasu tego zrobić.

 

Druga sprawa – Raid nie jest zbyt pancerny. Udało mi się przypadkiem naderwać jedną pętelkę wyciągając szpilkę, odlazła z kawałkiem materiału. Przeraziłem się nieco bo oczami wyobraźni wydziałem sporą dziurę w rogu namiotu, przez którą wlewa się woda. Jakże się zdziwiłem, kiedy się zorientowałem, że od środka nie widać śladu – okazało się, że pętelki są doszyte na dodatkowej warstwie materiału – plus za pomyślunek. Szkoda tylko, że ta dodatkowa warstwa nie była nieco grubsza, bądź co bądź są to miejsca najbardziej narażone na naprężenia w tym namiocie. Po raz kolejny przesadna oszczędność wagi dała się we znaki. Zakleiłem usterkie prowizorycznie używając kawałka materiału i kleju z zestawu naprawczego – kolejne zaskoczenie – trzyma się do dziś J

 

Rozwiązania konstrukcyjne też wymagają wyuczenia się pewnych patentów. Chociażby otwieranie namiotu po deszczu – trzeba ostrożnie i z głową, inaczej woda z całej scianki naleje nam się do środka. Podobnie z przebieraniem się w namiocie – sciąganie ubrań i włażenie do śpiwora to nie problem, ale odwrotna czynność nad ranem przy zawilgoconym suficie jest dosyć skomplikowana jeśli nie chcemy wyjść z namiotu pokryci mokrymi plamami. Na szęście sam namiot suszy się szybko i łatwo.

Podsumowanie – dla kogo to i czy warto?

 

 

Generalnie Coleman Raid jest moim zdaniem nieco eksperymentalną konstrukcją, czymś pomiędzy namiotem a płachtą biwakową. Sprawdza się świetnie tam, gdzie standartowy namiot byłby zbędnym balastem i fatygą przy rozbijaniu, natomiast płachta biwakowa stanowiłaby za słabą ochronę. Nie nadaje się natomiast do dłuższego biwakowania w miejscu typu camping, ponieważ im dłużej w nim przebywamy tym bardziej zaparowywujemy namiot od środka. Inna sprawa, ze jest to najnormalniej w świecie niewygodne. Co innego podczas przemierzania dłuższych tras w lasach i niższych górach.

 

Czy bym go polecił? Raczej tak, tym bardziej, że od dłuższego czasu rozglądałem się za kandydatem na następce Raida i absolutnie nic nie wpadło mi w oko. Inne jedynki są dużo cięższe, większe i droższe. Jeśli ktoś ma w sobie odrobinę Adama Słodowego i na wstępie usprawni sobie moskitiere to będzie miał świetną jedynke do nocowania na wypadach w stylu light and fast. Niestety póki co z jego dostępnością nie jest zbyt dobrze – zniknął nawet ze strony Colemana. Być może nadchodzi ulepszony następca?

źródło: outdoor.org.pl



Śpiwory- zakresy temperatur

25 03 2008

Producenci śpiworów dosyć niefrasobliwie podają na etykietkach zakresy temperatur. Na ogół podawane są dwie wartości - temperatura minimalna i maksymalna - przy jakich można śpiwora używać. Wskazywanie temperatury maksymalnej na przykład +25°C tylko mnie rozśmiesza. Czy znaczy to, że w temperaturze +28°C nie mogę się położyć na rozpiętym śpiworze? W temperaturze +25 stopni w każdym śpiworze rozepnę zamek błyskawiczny. Skoncentrujmy się więc tylko na temperaturach minimalnych. Jeśli podaną mamy tylko jedną cyfrę bez wyraźnego oznaczenia (komfortowa/ekstremalna), to należy przypuszczać, że oznacza ona tak zwaną temperaturę ekstremalną. Druga (jeśli jest) oznacza tak zwaną temperaturę komfortową (jest wyższa od ekstremalnej). Wokół tych dwóch pojęć panuje pewne zamieszanie. Postaram się je trochę rozwikłać.

Temperatura komfortowa określa temperaturę otoczenia, przy której śpiący w śpiworze człowiek traci tylko tyle ciepła, ile dostarczają normalne procesy przemiany materii podczas snu. Oznacza to, że nasz organizm nie jest obciążony produkcją dodatkowej energii. Natomiast określenie „ekstremalna” wskazuje temperaturę otoczenia, przy której nie śpiący już na ogół człowiek odczuwa zimno, ale nie jest to niebezpieczne dla jego życia. Wyznaczenie temperatury ekstremalnej jest bardzo trudne, bo zależy w dużej mierze od wrażliwości na zimno, przemiany materii, kondycji psychicznej i fizycznej danego osobnika.

Podstawą obiektywnych pomiarów temperatury komfortowej i ekstremalnej śpiwora jest fantom ludzki. Jest to kukła z symulowanym krążeniem wody, która jest elektrycznie podgrzewana. Instytut Hohensteina w Niemczech przeprowadzający między innymi takie badania używa w tym celu lalki o imieniu Charlie z 16. indywidualnie podgrzewanymi komorami z wodą. Po umieszczeniu fantomu w badanym śpiworze, w komorze termicznej (trochę bardziej skomplikowana zamrażarka) mierzona jest moc elektryczna potrzebna do utrzymania temperatury każdego z segmentów fantomu na poziomie 36°C przy różnych temperaturach otoczenia. Poszczególne segmenty fantomu są grzane z różną mocą, odpowiadającą matematycznemu modelowi człowieka. Jest to związane z faktem, że niektóre części ciała są bardziej narażone na wychłodzenie, jak na przykład głowa czy nogi. Model komputerowy pozwala porównać moc grzania fantomu ze średnią fizjologiczną mocą, jaką produkuje organizm człowieka podczas snu i wyznaczyć temperaturę komfortową. Podobnie wyznacza się temperaturę ekstremalną, przy której możliwe jest przeżycie nocy w śpiworze. Wtedy do programu komputerowego wprowadza się średnią maksymalną moc, jaką może produkować organizm człowieka. Temperaturę ekstremalną należy traktować bardzo ostrożnie. Liczby wskazujące stałe fizjologiczne mogą być obarczone błędem statystycznym rzędu 20-30 proc. Taki błąd w wypadku temperatury komfortowej może skutkować dyskomfortem podczas snu, natomiast w odniesieniu do temperatury ekstremalnej decyduje o naszym życiu.

Firma Golde umożliwia swoim klientom w niektórych sklepach przetestowanie wybranego śpiwora w przenośnej komorze termicznej. Jest to dwupowłokowy namiot typu tunel z agregatem chłodzącym, który umożliwia szybkie obniżenie temperatury wnętrza komory do -60°C.

Czasem spotykamy się z praktyką spania w śpiworze w ubraniu. Takie połączenie tylko w niewielkim stopniu zwiększa parametry termoizolacyjne pod warunkiem, że śpiwór ma dobre parametry termiczne. Przed snem należy przebrać się w nieprzepoconą bieliznę, najlepiej termoaktywną. Zapewniamy w ten sposób dobre osuszanie skóry i komfort podczas snu.

Temperatura komfortowa i ekstremalna nie są z sobą powiązane jakąś prostą zależnością liniową. Renomowane firmy produkujące śpiwory podają na ogół prawdziwe temperatury komfortowe. W dziedzinie temperatur ekstremalnych panuje duża dowolność i trudno opierać się na tych danych.

Polskie firmy szyjące śpiwory - według informacji, do których udało mi się dotrzeć - nie przeprowadzają obiektywnych badań swoich wyrobów. Jedne przyznają się do tego otwarcie, inne zachowują milczenie na ten temat. Temperatury podawane przez te firmy opierają się na porównaniu grubości i typu komór śpiwora, jakości i rodzaju wypełnienia z podobnymi wyrobami firm zachodnich, które takie badania przeprowadziły.

Temperatura komfortowa i ekstremalna zawsze są podawane przy założeniu używania karimaty.

Omawiane powyżej temperatury odnoszą się do warunków bezwietrznej i suchej pogody.

Mając zamiar korzystać ze śpiwora w umiarkowanych temperaturach, powyżej +5°C, czyli w lecie, możemy wybrać stosunkowo tanie i lekkie śpiwory z włókien sztucznych. W zakresie temperatur od +5 do -10 stopni powinniśmy używać śpiworów typu mumia z wypełnieniem sztucznym puchem. Tego typu modele nazywane są czasem „3 pory roku”. Używamy ich od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Śpiwory „całoroczne” umożliwiają spanie w przedziale temperatur od -10 do -20°C. Tu już obowiązkowo forma mumii i raczej wypełnienie puchem naturalnym. Śpiwory ekstremalne pozwalają przeżyć w temperaturach od -20 do -30°C - forma mumii i specjalne materiały na pokrycie zewnętrzne. Śpiwory wyprawowe są szyte w zasadzie na indywidualne zamówienia, ich zakres temperatur sięga -40°C.

Waga śpiworów podawana jest na ogół razem z pokrowcem. Objętość śpiwora po spakowaniu mierzy się pod naciskiem 50 kg. Stosując rozwiązanie opisane poniżej w punkcie „Ważne dodatki” można ją jeszcze znacznie zmniejszyć.

źródło: globtroter.onet.pl



Historia skautingu

21 03 2008

Histora powstania ruchu skautowskiego jest ściśle związana z jego założycielem- generałem Robertem Baden-Powellem. On to podczas swojej długiej służby wojskowej w armii Wielkiej Brytanii poczynił pewne spostrzeżenia dotyczące efektywności w działaniu żołnierzy wyszkolonych do wypełniania rozkazów jak bezmyślne maszyny oraz żołnierzy, którzy mogli w działaniu wykazać się własną inicjatywą. Stworzył system szkolenia wojskowych zwiadowców, który następnie został przyjęty w całej armii brytyjskiej. Inną rzeczą, którą zauważył podczas dowodzenia obroną miastem Mafeking w południowej Afryce było ogromne zaangażowanie i poświęcenie chłopców, których wykorzystano do pomocniczych zadań, takich jak opieka nad rannymi, dostarczanie wiadomości, itp. Zadziwiło go, że sprawowali się oni w sposób nadspodziewanie odpowiedzialny. Doszedł do wniosku, że chłopiec, który dostanie odpowiedzialne zadanie, spełni je niejednokrotnie lepiej od regularnego żołnierza.
Te spostrzeżenia wobec faktu, że młodzież angielska także nie ma ona wyraźnych ideałów, jest apatyczna i znudzona uzmysłowiły mu, można dać jej możliwość na wartościowe spędzanie wolnego czasu, w postaci wyjazdów, różnych szkoleń, itp. Wszystkie te doświadczenia posłużyły mu do napisania artykułu, który ukazał się w 1906 r. w gazecie Brygad Chłopięcych pt. “Skauting dla chłopców”. Artykuł ten zawierał podstawowe założenia nowego ruchu. Aby wcielić swój pomysł w życie, zorganizował eksperymentalny obóz na wyspie Brownsea w hrabstwie Dovset. Uczestniczyło w nim 20 chłopców podzielonych na 4 zastępy. Obóz trwał od 29 lipca do 9 sierpnia. Przez cały obóz chłopcy poznawali tajniki przyrody, budowali urządzenia obozowe oraz zdobywali sprawności w grach terenowych i sportowych. Wieczorem przy ognisku mieli okazję pośpiewać oraz posłuchać wojennych wspomnień generała.
Na postawie uwag z obozu i swych wcześniejszych doświadczeń pisze podręcznik skautowy pt. “Skauting dla chłopców”, w którym zawarł fundamentalne zasady ruchu, które są aktualne do dnia dzisiejszego. Wskazując na źródła idei skautowej B-B przyznawał, że zawarł w niej nie tylko własne pomysły, ale wzorował się także na zwyczajach różnych narodów i ludów, jak Japończycy, Indianie, wykorzystał koncepcje filozofów o uczonych, a nawet reguły średniowiecznych zakonów.
Skauting bardzo szybko rozprzestrzenił się w całej Anglii, zmieniając surowy wiktoriański model wychowania. Podczas przemarszu skautów w 1909 roku razem z Baden-Powellem szło 9 tys. skautów. W 1910 roku organizacja skautowa w Wielkiej Brytanii liczyła 100 000 członków.
Skauting wzbudza też ogromne zainteresowanie wśród dziewczyn. Szczególnie po tym, jak siostra Baden-Powella- Agnes napisała podręcznik skautowy dla dziewcząt. Ruch skautek powiększył się zwłaszcza po tym, jak Baden-Powell poznał młodszą od siebie entuzjastkę skautingu pannę Olave Soames, z którą zresztą wkrótce się żeni. Dla tworzącego się ruchu było zasadniczym momentem dla jedności światowego skautingu, który rozrasta się bardzo szybko. Sam Baden-Powell jest rzecznikiem powstawania organizacji narodowych. Chętnie spotyka się i rozmawia z osobami, które zakładają takie organizacje w swoich krajach.
Ruch skautowy rozwija się dynamicznie także w innych państwach. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.
W 1920 r. na Jamboree w Londynie B-P zostaje obwołany Naczelnym Skautem Świata, a jego żona taki sam tytuł otrzymuje kilka lat później. W 1926 r. skautki na Światowej Konferencji zastanawiały się nad ustanowieniem święta skautowego. Wszystkie były przekonane co do idei takiego dnia. Po dyskusjach postanowiono, że będzie to dzień urodzin Naczelnej Pary Skautowej, tj. 22 lutego. W dniu tym przed wojną skautki przesyłały sobie kartki z życzeniami. Zwyczaj ten przejęła organizacja męska po 1945 r.



Jak dbać o namiot?

20 03 2008


Po zakończeniu biwakowania należy gruntownie wysprzątać namiot i starać się składać go w stanie suchym. Jeżeli jest to niemożliwe wysuszyć namiot jak najszybciej. Nawet składając namiot w czasie dobrej pogody pamiętać należy, że zewnętrzna strona podłogi jest zawsze wilgotna i wymaga dodatkowego osuszenia. Dlatego po przyjeździe do domu warto zawsze powiesić namiot w przewiewnym, suchym miejscu w celu całkowitego wysuszenia. Gdy o to nie zadbamy - wilgoć może spowodować nieodwracalnie uszkodzenia materiału. Stelaż nie wymaga zabiegów konserwacyjnych, natomiast zamki błyskawiczne powinny być konserwowane parafiną lub silikonem.

źródło: www.namioty.pl



Wybór śpiwora

18 03 2008

Rzeczy na które należy zwrócić uwagę przy zakupie śpiwora.

  • Rodzaj wypełnienia a) puch naturalny
    • puch gęsi (najlepszy)
    • mieszanka puchu gęsio - kaczego (średnia wartość)
    • puch kaczy (niska wartość)
    • puch nieznanego pochodzenia (może być nawet ze strusia nigdy nie wiesz, co tam napchali)

Zaletą puchu naturalnego jest jego waga w stosunku do właściwości izolacyjnych. 850 Gram dobrej jakości puchu ( 860 CUI - sprężystość puchu mierzona w calach sześciennych na uncję) pozwala na zachowanie komfortu przy temperaturze -20/-25 stopni Celsjusza.

Wady puchu naturalnego to przede wszystkim duża hydrofilność, przy której puch traci swoją zdolność izolacyjną, ( bo właśnie izolacyjność śpiwora decyduje o tym czy jest nam ciepło - inaczej to my ogrzewamy śpiwór własnym ciałem a on nie pozwala, aby ciepłe powietrze, które znajduje się wokół nas uciekło do otoczenia). Drugą wadą jest zbrylenie się puchu, (jeśli namoknie skleja się i tworzy bryły). Trzecią wadą jest cena dobrej klasy śpiwór to są naprawdę duże pieniądze.

b) puch sztuczny To wypełnienie wykonane jest z poliestru jego skład chemiczny nie różni się niczym, natomiast budowa włókien daje olbrzymie pole do popisu. Jego zaletą jest nienasiąkliwość śpiwór ten po przemoczeniu dalej grzeje Jednak jego waga i objętość w stosunku do właściwości izolacyjnych pozostawia wiele do życzenia. Rodzaje wypełnień Biofiber Quallofill DuPont’a ” Materiał izolacyjny wykonany z syntetycznego poliestru, stosowany do wypełniania śpiworów wyższej klasy. Ma dobre właściwości izolacyjne, dzięki zastosowaniu całych włókien zatrzymujących powietrze wewnątrz, tworzących warstwę izolacyjną. Jest to materiał szybkoschnący, lekki i trwały. Utrzymuje ciepło nawet wtedy, kiedy jest mokry. Jest sprężysty (posiada zdolność odbijania), a dzięki puszystości daje większy komfort i ciepło, bez konieczności zwiększania wagi śpiwora. Można go prać automatycznie z suszeniem, jak i czyścić chemicznie. ”

Hollowfibre “jest włóknem syntetycznego poliestru w kształcie spiralnej rurki, pustym w środku i stosowanym do wypełniania śpiworów. Dzięki elastycznemu skrętowi, precyzyjnej technologii wytwarzania i odpowiedniemu ułożeniu w okładzinie i warstwach, zapewnia maksymalną wysokość. Warstwa silikonu nałożona na włókna, redukuje ich przecieranie i utrzymuje materiał wysokim i sprężystym. Nie przepuszcza wilgoci i nie wywołuje alergii.”

Zastosowane materiały pozwalają na zachowanie dobrej izolacyjności. Ich trwałość zależy od substancji, którą są powlekane. To one zapewniają, że sztuczny puch “dalej grzeje” mimo wilgoci i wody.

podsumowując:

naturalny puch + ciepły, mały, lekki, miękki, trwały i puszysty - chłonie wilgoć, problemy z praniem (trzeba oddać do czyszczenia), przy zastosowaniu kiepskich tkanin puch może wychodzić na zewnątrz, cena

sztuczny puch + zachowanie właściwości izolacyjnych mimo zawilgocenia, wygoda prania i czyszczenia, - waga, objętość, trwałość, puszystość, zachowanie sprężystości

  • Tkaniny zewnętrzne i wewnętrzne. obecnie głównym materiałem stosowanym do pokrycia śpiworów jest Ripstop. Materiał nylonowy o odpowiednim splocie - pozwala na rozprężanie się włókien, łatwy do czyszczenia i prania.

Micro ripstop stosowany jest do śpiworów puchowych, nie pozwala na wychodzenie puchu na zewnątrz.

Bawełna - stosowana jako tkanina wewnętrzna śpiwora obecnie odchodzi się od tego materiału ze względu na łatwe brudzenie i łapanie niemiłych zapachów.

  • Krój, szwy, zamki, rzepy itp. W tym miejscu firmy prześcigają się w zastosowanych technologiach. Najważniejszy jest kaptur, dobry zamek i patka, która przykrywa go. Kiedyś produkowano śpiwory, które można było spiąć ze sobą jakoś tego nie wykorzystałem nigdy. Dobry śpiwór jest tak skonstruowany aby przez jego zamek uciekało jak najmniej ciepła. Często wszywa się kołnierz, który jest dodatkową barierą dla uciekającego powietrza. Jeśli chodzi o objętość śpiwora to można ją zmniejszyć dzięki zastosowaniu worka kompresyjnego.

Przeglądając ofertę firm produkujących śpiwory możemy zauważyć, że producenci podają temperatury (komfort, extremum). Jednak każdy organizm ludzki zachowuje się inaczej i trudno jest określić temperaturę, przy której nasza noc będzie komfortowa.

Na ciepełko w naszym śpiworze mają wpływ:

nasze krążenie krwi - jeśli ktoś ma słabe krążenie będzie mu zimno gdyż krew dostarcza ciepło do poszczególnych elementów naszego ciała (jeśli ci zimno w stopy to lepiej wrzucić polar na koniec śpiwora i włożyć do niego nogi aby jedna od drugiej się ogrzewała niż zakładać 10 par skarpetek)

warstwy ubrań - czasem duża ilość rzeczy przynosi skutek odwrotny nasz śpiwór nie może się nagrzać

wiatr - każdy przepływ powietrza wywieje nam ciepło, które gromadzimy

wielkość śpiwora - no jeśli mamy 1,5 wzrostu a śpiwór dla osoby o wzroście 1,8 to trudno jest ogrzać tą przestrzeń która jest w środku

wilgoć - do śpiwora należy wejść suchym i czystym ( jeśli próbujemy wysuszyć rzeczy na sobie to ani one nie będą suche ani my się nie wyśpimy. PostWysłany: Czwartek 15 Wrzesień 2005 15:18 Temat postu: Uwaga wybieramy śpiwór Odpowiedz z cytatem Wypisałem wszystko co muszę wiedzieć o śpiworze jednak należy dokonać wyboru.

Śpiwór na lato niewątpliwie tzw. Kilówka (one kilo bag) lekki, mały, najlepiej wypełniony sztucznym puchem komfort w okolicach 0 stopni C.

Śpiwór na wiosnę lato jesień tutaj wybierzemy coś pośredniego między śpiworem zimowym a kilówką, jeśli zależy nam na niskiej wadze małej objętości zdecydowanie śpiwór puchowy. Jeśli liczymy pieniądze to, dobrym zakupem będzie śpiwór z wypełnieniem ze sztucznego puchu ale jego waga to od 1,5 kg.

Na śpiwór zimowy wybrałbym śpiwór puchowy. Waga i objętość śpiwora wykonanego ze sztucznego puchu mogła by mnie dobić.

Lecz są wyjątki od tej reguły śpiwory polarne to często śpiwory wykonane ze sztucznego puchu.

Tak samo śpiwór, który zabierzemy ze sobą do jaskini to również śpiwór wypełniony sztucznym puchem.

Bardzo cenię sobie wagę i objętość mojego bagażu dla tego zdecydowanie polecam śpiwór puchowy. I tu może ku zaskoczeniu wielu osób najlepsze śpiwory puchowe produkują polskie firmy.

źródło: www.gory.com.pl



Biwaki i Zielone Szkoły - Góry Sowie

17 03 2008

Góry Sowie

Rozciągające się na długości 26 km (35 km licząc po linii grzbietowej) pomiędzy Górami Bardzkimi ze wschodu, a Wałbrzyskimi z zachodu. Na wschodzie granicą jest Przełęcz Srebrna, a na zachodzie Góry Sowie kończą się doliną rzeki Bystrzycy. Od północy ograniczone Kotlina Dzierżoniowską - od południa Obniżeniem Noworudzkim, oraz Wzgórzami - Wyrębińskimi i Włodzickimi. W okolicach Głuszycy graniczą z Górami Kamiennymi . Najwyższym szczytem Gór Sowich jest Wielka Sowa (1015m).

Schronisko Orzeł

Schronisko leży na pd-wsch. zboczu Sokolicy będącej odnogą Wielkiej Sowy. Wznosi się nad Przełęczą Sokolą, na skraju rozległych dolnoreglowych lasów świerkowo-bukowych, których skrajem wiedzie granica Parku Krajobrazowego Gór Sowich. 80 miejsc noclegowych w pokojach 1,2,3,4 i 5-cio osobowych. W schronisku znajduje się duża sala - na ponad 100 osób, świetlica z tenisem stołowym, bilard, rzutki, obok schroniska boisko sportowe a zimą wyciągi .

Wycieczki i zwiedzanie okolicy:

  • kamienna wieża widokowa na Wielkiej Sowie
  • forty w Srebrnej Górze,
  • Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim
  • muzeum górnictwa w Nowej Rudzie
  • podziemne miasta hitlerowskie:
    • Podziemne trasy w Walimiu
    • Kompleks Rzeczka
    • Projekt “Riese”
    • Kompleks Osówka
  • wycieczki szlakami i ścieżkami Gór Sowich

źródło: www.biwaki.pl



Namiot Alaska 2

14 03 2008

Bardzo wygodny namiot tunelowy dla 2 osób. Do dyspozycji jest wygodna sypialnia oraz ogromny przedsionek, w którym zmieścimy rowery, plecaki i cały dobytek. Namiot jest lekki przez co polecany dla tych, którzy wymagają sporej funkcjonalności i równocześnie niskiej wagi. Przedsionek umożliwia swobodne pichcenie kiedy na zewnątrz pada lub mocno wieje.
Szkielet namiotu składa się z trzech anodyzowanych, aluminiowych masztów o średnicy o FI 9.5 mm.
System mocowania sypialni, umożliwia najpierw rozłożenie tropiku a następnie dopięcie sypialni. Jest to bardzo przydatne gdy musimy szybko rozłożyć namiot gdy dopadnie nas ulewa. W ten sposób unikniemy przemoczenia sypialni, co nie jest bez znaczenia gdy zanosi się na długi biwak w namiocie.
Namiot wykonany z bardzo wysokiej jakości materiałów, które zapewniają wysokie parametry a w szczególności wodoodporność - 8000 mm dla tropiku i 10000 mm H20 dla podłogi .
Dodatkowe informacje:

  • ilość wejść: 1 z jednym przedsionkiem o długości 190 cm i szerokości 155/100 cm + 1 wejście wentylacyjne
  • wymiary sypialni: 135/75 x 220 cm - wg planszy z wymiarami
  • wysokość sypialni : 100 cm
  • wymiary z tropikiem: 440 x 155 cm
  • wysokość z tropikiem: 110 cm
  • maszty: 9.5 mm, 3 sztuki
  • wentylacja : 2 duże kanał
  • źródło: www.e-biwak.pl