Worki wodoszczelne

3 04 2009

Aktywny turysta musi być przygotowany na różne warunki pogodowe. Częstym problemem jest zabezpieczenie swoich rzeczy noszonych w plecaku przed wilgocią a nawet deszczem. Znakomita większość plecaków nie jest wodoszczelna z prostego wręcz powodu - szwy plecaków nie są podklejane. Istnieją co prawda wodoszczelne konstrukcje takich plecaków ale są to bardzo specjalistyczne rozwiązania i generalnie dotyczą niedużych plecaków wspinaczkowych. Duże i średnie plecaki transportowe pomimo uszycia ich z nieprzemakalnych materiałów po pewnym czasie przemakają na niepodklejonych szwach.

Ekwipunek możemy zabezpieczyć na trzy sposoby:

1. stosując lekkie pokrowce wodoszczelne nakładane na plecak
2. stosując lekkie wodoszczelne worki wkładane do plecaka
3. stosując mocne worki wodoszczelne
4. stosujące inne wodoszczelne zabezpieczenia na ekwipunek.

Lekkie pokrowce wodoszczelne nakładane na plecak:
Dużą zaletą takich pokrowców jest to, że można je szybko wyjąć z kieszeni bocznych lub klapy i założyć na plecak gdy zaczyna padać. Plecak jest w większości zakryty  - oprócz płyty nośnej z systemem nośnym, która może ulec zamoczeniu gdy woda spływa do tyłu po kurtce noszącego.
Pokrowce tego typu są wykonane z lekkich i dość wytrzymałych materiałów ale mogą ulec uszkodzeniu przy przedzieraniu się przez gąszcz lub ostre krzaki.

Lekkie wodoszczelne worki wkładane do plecaka lub torby:
Worki takie wykonane są z lekkich i wytrzymałych materiałów. Po ułożeniu rzeczy worki zamykane są na rolowane zapięcie, które zapewnia 100% szczelność, niezależnie od warunków zewnętrznych.
Dostępne różne pojemności worków co pozwala dobrać najbardziej optymalną pojemność worka.
Dużą zaletą jest to, że worki umieszczone w plecaku nie ulegną uszkodzeniu. Jedyną wadą jest to, że podczas deszczu zmoknie plecak.

Mocne worki wodoszczelne:
Wykonane są z mocnych i bardzo wytrzymałych ale nieco cięższych materiałów. Stosuje się je jako niezależne sakwy na ekwipunek na kajaki, canoe, katamaran. Konstrukcja worków jest bardzo wytrzymała i odporna na uszkodzenia.

  Inne wodoszczelne zabezpieczenia na ekwipunek:
Oprócz ekwipunku podstawowego takiego jak ubrania, śpiwór, namiot potrzebne jest zabezpieczenie innego ekwipunku nie mniej ważnego : telefony, mapy, balony, dokumenty, żywność. Stosowane są różne rozwiązania takie jak miękkie, sztywne pokrowce.



Namiot TROLL

25 03 2009

NAMIOT TROLL S III CENA: 249 złDOSTAWA GRATIS !  Lekki trzysezonowy namiot dla 2 osób Wysokiej jakości materiały, stabilna konstrukcja stelaża Durawrap, praktyczny kształt wejścia, przestronna apsyda, szybkie i łatwe rozstawianie i pakowanie, skuteczna wentylacja.
Materiał namiotu wewnętrznego: breatheable 185T Polyester
Materiał tropiku: 185T Polyester, vodní sloupec 3000mm
Podłoga: Polyethylene
Konstrukcja nośna: Durawrap poles, ø 7,9 mm
Minimalna waga namiotu: 3 000 g
Rozmiary spakowanego namiotu: 15 x 45 cm
Powierzchnia użytkowa (w m2): 3,08
Kolory: taupe grey/chili pepper Durawrap

Durawrap jest to specjalna poliesterowa folia, którą nanosi się na rdzeń laminatowej rurki. Namioty te są najlepsze. W porównaniu ze zwykłymi laminatowymi rurkami zastosowanie Durawrapu wyraźnie przedłuża ich żywotność i podwyższa ich wytrzymałość i elastyczność. W razie pęknięcia rurka z Durawrapu nie rozstrzępia się na całej długości, lecz tylko w miejscu złamania, dzięki temu łatwo można ją zabezpieczyć i dalej używać bez ryzyka uszkodzenia namiotu.



Namiot skaut

23 03 2009

Namiot z dwoma absydami skonstruowany został przez harcerzy i dla harcerzy. Dzięki niemu jest uczestnikiem wielu obozów, zlotów i wszelkich spotkań harcerskiej braci. Istotne jest to, że namioty są przystosowane do łączenia z namiotami systemu FlexTent.
“…Nowe namioty są jak marzenie, nowe namioty robią wrażenie!…  ”



4 02 2009

Rok będzie trudny dla branży turystycznej. Działania zbrojne na Bliskim Wschodzie, zamieszki w Grecji, a do tego rosnący kurs euro powodują, że wiele osób rozważa wstrzymanie wyjazdów.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych radzi, by z powodu zamieszek w głównych miastach
Nieruchomości
Szukasz ciekawych ofert? Najlepszy serwis nieruchomości!
www.oferty.net
Grecji na razie wstrzymać się z wyjazdem w tamtym kierunku. Jeśli sytuacja się nie poprawi, za kilka miesięcy biura turystyczne zaczną liczyć straty. producent flag W 2008 roku wakacje w Grecji spędziło 200 tys. Polaków. Według touroperatorów w tym roku będzie podobnie. Biura podróży oficjalnie informują, że na razie nie widać spadku zainteresowania tym kierunkiem.

- Wyjazdy do Grecji wciąż dobrze się sprzedają. Obecna sytuacja polityczna w tym kraju nie ma żadnego wpływu na turystykę
Cosinus- ucz sie za darmo
TECHNIK OBSŁUGI TURYSTYCZNEJ Zapisz sie OnLine!!!
www.cosinus.pl
w rejonach wypoczynkowych, gdzie jest bezpiecznie - uważa Magdalena Plutecka-Dydoń z Neckermanna.

Nieoficjalnie agenci przyznają, że problem jest.

- Ludzie dzwonią, pytają, mówią, że wolą zaczekać na to, co się będzie działo - mówi agent jednego z największych biur.

Potwierdzają to klienci.

- Zdecydowaliśmy się wstrzymać z wykupem wycieczki
Odwiedź miasto w lato
Zwiedzanie miast z Interhome. Domki letniskowe do wynajęcia.
www.interhome.pl/zwiedzanie miast
po tym, jak pojawiły się ostrzeżenia, by nie wyjeżdżać do Grecji. Myślimy o zmianie kierunku - przyznaje nasz rozmówca.

Podejmowaniu decyzji o wykupie wyjazdu nie pomaga też skaczący kurs euro. Osłabienie złotego powoduje, że drożeją wycieczki zagraniczne. Istnieje więc ryzyko dopłaty do letniego wyjazdu. Zwłaszcza że promocje biur podróży, polegające na zagwarantowaniu kupującym stałej ceny imprezy, już się skończyły.

- Osłabiający się złoty to znacznie poważniejszy problem niż zamieszki w Grecji
Grecja -
flagi oferty lastminute Znajdź i zarezerwuj teraz
www.Lastminute-oferty.pl
. Może się bowiem okazać, że klienci dokonujący wcześniejszych rezerwacji będą musieli dopłacić nawet kilkaset złotych - przyznaje Piotr Henicz z biura Itaka.

Touroperatorzy podkreślają, że podwyżki cen byłyby jeszcze bardziej dotkliwe, flagi reklamowe gdyby nie to, że w efekcie kryzysu na Zachodzie hotele w Grecji notują spadek liczby turystów z Niemiec i Skandynawii.

- Dzięki temu my mamy możliwość renegocjowania cen noclegów nawet o kilka procent. Niestety, polscy turyści tego nie odczują, bo drożejące euro robi swoje - dodaje Piotr Henicz.



Na biwaku po pijaku

7 01 2009

fot.joulep/Stock.Xchng
fot.joulep/Stock.Xchng

Wyjeżdżasz na biwak pod namiot z nadzieją, że wypoczniesz i zasmakujesz spokoju… Niestety, coraz częściej wcielenie w życie tego zamierzenia staje się mało realne do spełnienia, gdyż kultura wczasowiczów zaczyna odbiegać od normy wszytko to jeden wielki balon.

 

Kiedy wyjechałam na weekend na Mazury, żeby odsapnąć od ciężkiej pracy, obowiązków, domu i wszechobecnych mediów, miałam nadzieję na porządny odpoczynek pod namiotem, na łonie natury. Jednak to, co zastałam na miejscu, przekroczyło moje najśmielsze wyobrażenia. Poza tym, że człowiek rozkłada się na trawie, w otoczeniu drzew i jezior, natura na polu namiotowym objawia się głównie w dzikości jego lokatorów. Nie mam na myśli kradzieży czy rozbojów, bo zazwyczaj miejsca te są dobrze strzeżone i każdy pilnuje własnego nosa. Jednak można na polu doświadczyć wielu ciekawych warunków bytowych.

Zaczynając chociażby od odpoczynku od mediów. Nie ma o tym mowy. Radio gra na okrągło, donosząc o smutnych wieściach ze świata i producent flag, zagłusza je mini telewizor i laptop z głośnikami podłączony do słupa energetycznego. Od wczesnych godzin porannych do późnych nocnych, w połączeniu z dźwiękiem telefonów komórkowych, widokiem flagi daje to niezwykłą orkiestrę, zastępującą ćwierkanie ptaków, które gdzieś tam przecież są.

Coraz trudniej również o świeże powietrze, gdyż wśród wczasowiczów panuje moda na grillowanie, które z braku umiejętności kucharskich przeradza się nierzadko w zadymianie sąsiadów. Towarzyszy temu dym papierosowy, czego jedynym plusem jest kompletny brak komarów, bo je to odstrasza.

Jednak moim zdaniem największą plagą polskich campingów są balangowicze, zakrapiający się bez umiaru alkoholem, sprawiając trudności nie tylko wczasowiczom, ale i właścicielom pól namiotowych. Libacje alkoholowe młodzieży wypuszczonej na wolność lub starszych osobników odpoczywających na krótkim urlopie, zaczynające się bladym świtem, praktycznie nie mają końca. Wypełniają je w dodatku sprośne kocie śpiewki i suta łacina, czasem również jakieś szamotanie, co sprawia, że porządny wczasowicz nie ma możliwości wypocząć po dniu zwiedzania albo opalania (a później zasypia na plaży). Kulturalny i spokojny człowiek nie zwróci takiej bandzie uwagi, żeby nie spędzać urlopu z fioletem pod oczami, a ten mniej kulturalny urozmaici imprezę o małą bijatykę, walcząc dzielnie o te kilka godzin ciszy nocnej. Myślę, że pijani wczasowicze są głównie utrapieniem organizatorów campingu, którzy nieraz nie osiągając sukcesu w pertraktacjach, uciekają się po pomoc do służb, np. policji. Dobrze jeśli wszystko kończy się jedynie spisaniem dowodów i w końcu zalega ubłagana cisza.

Nie na wszystkich biwakach jest podobnie, jednak powstaje pytanie, czy warto jeździć na tego typu wypoczynek, który może zamienić się w horror nieprzespanych nocy, wypełnionych wrzaskiem ludzi, to po prostu flagi reklamowe dzisiejszej młodzieży, którym nie straszna burza i deszcze. Jak pomóc właścicielom pól namiotowych w utrzymaniu miłej i spokojnej atmosfery? A może rozbijać się na polanach w głębokim lesie, wybierając komary zamiast wysokoprocentowego sąsiedztwa? I w końcu, czy warto wybierać się na biwak tylko po to, aby wypić, kiedy można to robić w domu, bo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.



Rzym nieprzyjazny dla “biwakujących turystów”?

1 12 2008

Od poniedziałku w Rzymie obowiązuje zakaz biwakowania. W związku z tym turyści już nie zjedzą kanapki w pobliżu zabytków i w najważniejszych punktach Wiecznego Miasta. Turyści przyłapani przez straż miejską na jedzeniu kanapek, czy pizzy na Schodach Hiszpańskich czy w rejonie Koloseum mogą zostać ukarani grzywną w wysokości 50 euro. W pierwszym dniu obowiązywania nowych przepisów karę otrzymało ośmiu imigrantów i włoski kloszard.

Ten surowy przepis wprowadziły prawicowe władze stolicy. Ma on przede wszystkim rozwiązać problem imigrantów i bezdomnych koczujących i śpiących w miejscach publicznych czy pod namiotami oraz posilających się na chodnikach i schodach.

Nowe prawo jednak nie mówi szczegółowo o bezdomnych śpiących pod np. flagami , lecz ogólnie formułuje, że zakaz dotyczy biwakowania. Dlatego straż miejska może uznać chwilę odpoczynku z prowiantem na ulicy centrum historycznego za przestępstwo.

Zamiarem przepisu jest przywrócenie porządku w mieście, zasypanym przez odpadki pozostawione przez turystów i oszpeconym przez urządzane wszędzie pikniki - tłumaczą władze Rzymu.

Jednocześnie w Rzymie ruszyła na szeroką skalę akcja zwalczania plagi handlu podróbkami przez imigrantów.



Legalne biwakowanie “na dziko”

22 10 2008

Jeśli lubicie biwakować w lesie czy nad jeziorem, tam, gdzie tylko wam się spodoba, a nie na głośnych i zatłoczonych kempingach - jedźcie do Szwecji
Szwecja kusi miłośników natury - lasy są tu gęste, ogromne tereny - dzikie i odludne, a woda w jeziorach kryształowa. Dla amatorów grzybów, jagód czy wędkowania to prawdziwy raj. Poza tym, co chyba najważniejsze, biwakowanie na dziko jest tu dozwolone prawem.

W Szwecji obowiązuje prawo powszechnego dostępu, które pozwala wszystkim cieszyć się wolnością wśród przyrody. Każdy może swobodnie wędrować po lasach i łąkach, także wtedy, kiedy są one czyjąś prywatną własnością



Szlak Drawy

21 04 2008

Szlak Drawy należy do najciekawszych w Polsce i dlatego
chętnie przemierzają go turyści-kajakarze. Swą malowniczość
zawdzięcza zmienności krajobrazu doliny Drawy i cechom jej
koryta.
Rzeka na przemian jest wąska i szeroka, płytka lub głęboka, bystra
lub leniwa. Dno ma muliste, piaszczyste lub kamieniste. Brzegi bywają
zadrzewione, krzewiaste lub bezdrzewne, płaskie lub urwiste, podmokłe
albo suche. Czasami Drawa tworzy zarośnięte rozlewiska, by znowu pędzić
dzikimi przełomami. Kajakarz napotyka na spiętrzenia, bindugi, małe
elektrownie wodne i jazy. Może również odwiedzić kilka interesujących
miast i miasteczek, m.in. Czaplinek, Złocieniec, Drawsko Pomorskie czy
Drawno.
Drawa zbiera czyste wody z Pojezierza i Równiny Drawskiej. Nazwa
rzeki prawdopodobnie wywodzi się od rdzenia „dreu”, co w dawnych
językach indoeuropejskich oznaczało „biec”, „spieszyć się”, i dobrze
oddaje charakter tego prawego dopływu Noteci.
W górnym odcinku rzeka płynie przez Drawski Park Krajobrazowy w
Dolinie Pięciu Jezior, którą tworzy około 7-kilometrowa rynna
polodowcowa (źródlisko Drawy) między Połczynem a Czaplinkiem. Drawa
przepływa przez pięć jezior (Górne, Okrągłe, Długie, Głębokie i Małe).
Strome zbocza porozrywane przepastnymi jarami i krętymi wąwozami
piętrzą się do 50 m ponad dnem doliny. Porastają je mieszane lasy z
dominacją buka. Ten górny bieg niestety nie nadaje się do spływu. W
okolicy Złocieńca rzeka opuszcza park i mija ciekawe jeziora: Prosino,
Drawsko, Krosino, Lubie, Wielkie i Małe Dębno, Wiry, Rudno oraz Dubie.

W środkowym i dolnym biegu Drawy rozciąga się Puszcza Drawska.
Poniżej jeziora Lubie rzeka przebija się w lesie przez poligon wojskowy, co
utrudnia życie kajakarzom. Za jeziorem Dubie puszczę chroni Drawieński
Park Narodowy. W tym odcinku Drawa przybiera charakter rzeki górskiej,
a pola biwakowe należą do najlepiej zagospodarowanych na szlaku. Warto
pamiętać, że w parku od 15 marca do 30 czerwca obowiązuje zakaz
pływania kajakiem. Trzeba też dostosować się do zasad przebywania w
parkach narodowych oraz wysupłać dodatkowe pieniądze na opłatę za
spływ i biwaki w parku.
Drawieński Park Narodowy powstał w 1990 r. Zajmuje ponad 11 tys. ha w
zlewni Drawy, z czego lasy stanowią 83 powierzchni. Dzieli się na dwie
części, połączone w ramiona tworzące kształt litery V: dolinę rzeki
Płocicznej, lewobrzeżnego dopływu Drawy wraz z licznymi jeziorami, oraz
przełom Drawy z przyległymi połaciami Puszczy Drawskiej. Na 700
gatunków roślin 50 podlega ochronie całkowitej lub częściowej.
Odpowiednie warunki do życia znalazły tutaj borsuki i jenoty. Wody
obfitujące w ryby gwarantują wyżywienie rybołowom, kormoranom i
bielikom. Dobre warunki tlenowe i czystość akwenów pozwalają utrzymać
się ginącym gatunkom ryb. Na tarło przybywa tu troć wędrowna, a na
stałe zadomowiły się pstrąg potokowy i lipień. W jeziorze Ostrowiec
spotyka się bardzo rzadką troć jeziorną. Poza granicami parku
narodowego w dolnym odcinku od Starego Osieczna do ujścia w Krzyżu do
Noteci rzeka jest szeroka i spławna, ale ciągle płynie szybko.
Ten interesujący szlak na różnych odcinkach raz jest łatwy i
nieuciążliwy, innym razem przysparza kłopotów mniej wprawnym
kajakarzom z powodu szybkich bystrz czy kaskadowo powalonych drzew.
Sporym utrudnieniem są jeziora, bo zdarza się wysoka fala, czasem nie do
pokonania.

Z tych powodów spływ Drawą nie powinien być pierwszą wyprawą
kajakową w życiu, a lider zespołu musi mieć spore doświadczenie.
Bezpieczeństwo na spływie jest najważniejsze. Warto pamiętać o
kamizelkach i rzutkach ratunkowych – to nieodłączny element
wyposażenia każdego spływu. Rekompensatą za dodatkowy trud związany
z nieustanną dbałością o bezpieczeństwo uczestników wyprawy będą
jednak piękne widoki, wschody i zachody słońca oraz otaczająca przyroda.
Na pokonanie szlaku od Czaplinka do Krzyża trzeba około 10 dni. Drawą
kilkakrotnie spływał Karol Wojtyła, dlatego też imieniem Jana Pawła II
nazwano ten szlak.
Na odcinku od jeziora Lubie do mostu w Prostyni znajduje się poligon
wojskowy - konieczne uzyskanie pozwolenia dowódcy jednostki wojskowej
w Olesznie (tel.094/367 40 00).
Z kolei odcinek od mostu w Drawnie aż do Starego Osieczna - leży w
terenie Drawieńskiego Parku Narodowego - sprawy finansowe można
załatwić w kasie stanicy wodnej Parku w Drawinie (czynna 7-
21).Biwakowanie dozwolone jedynie w wyznaczonych polach
namiotowych:
- Drawno (most między jeziorami, Przystań Wodna DPN) - 0,0 km
- Drawnik (miejsce biwakowania ze schronem turystycznym) – 2,5
km
- Barnimie most (zatoczka umożliwiająca przybicie do brzegu, pomost
kajakowy, we wsi sklep spożywczy) – 7,3 km
- Biwak Barnimie – 10,9 km; długość odcinka 10,9 km.
- Biwak Barnimie – kładka Zatom (15 km) - biwak Bogdanka (19,7
km) dł. 8,8 km.
– Biwak Bogdanka – punkt widokowy Wydrzy Głaz– biwak Sitnica
(27,6 km) dł. 7,9 km.

- Biwak Sitnica – biwak Pstrąg (33,4 km) dł. 5,8 km
- Biwak Pstrąg – most niskowodny Żeleźnica (36,8 km) - biwak
Kamienna (39,3 km) dł. 5,9 km.
– Biwak Kamienna – Stare Osieczno (43,3 km) dł. 5,4 km.
W Parku można biwakować tylko na wyznaczonych do tego celu
miejscach biwakowania, położonych wzdłuż Drawy, wyposażonych w
drobną drewnianą infrastrukturę turystyczną. Są to pola: Drawnik,
Barnimie, Bogdanka, Sitnica, Pstrąg i Kamienna. Po wniesieniu
odpowiednich opłat można tam rozłożyć namiot, rozpalić ognisko,
zaparkować samochód. Rozkład pól namiotowych pozwala zaplanować
etapy spływu Drawą przez Park.
Przy drogach wewnątrz Parku można parkować samochody tylko na
leśnych miejscach postoju pojazdów: Sitno, Rozkop, Rogoźnica, Pustelnia,
osada Ostrowiec, nad jez. Ostrowiec, Zakręt Raka.
Za każdy wjazd na biwak Parku - opłata jak za postój
Za przebywanie na biwakach Parku - opłata jak za pobyt
Bardzo interesująca przyroda: zróżnicowanie charakteru cieku
odzwierciedla się w zróżnicowaniu roślinności wodnej i fauny ryb. W rzece
żyje blisko 30 gatunków ryb, najciekawsze z nich to troć, pstrąg, strzelba
potokowa, głowacz białopłetwy i certa.
Od XVIII wieku rzeka była wykorzystywana na szeroką skalę jako
szlak spławu drewna pozyskiwanego z lasów Puszczy Drawskiej. Wzdłuż
brzegów powstał system kilkunastu bindug, do dziś czytelnych w terenie
(cenny zabytek dawnej kultury leśnej). Spław zarzucono ostatecznie w
latach 70 - tych bieżącego stulecia.

źródło: kajakarze.pl



Spływ kajakowy- Rega

16 04 2008

Rega jest rewelacyjną propozycją dla osób pragnących połączyć spływ kajakowy uroczą rzeką z wypoczynkiem na pięknej, nadmorskiej plaży. Trasa jest bardzo rekreacyjna i łatwa dlatego znakomicie nadaje się dla zupełnie początkujących kajakarzy. Praktycznie na całej trasie spływu towarzyszą nam lasy. Rega jest niezwykle urozmaicona - napotkamy tu zarówno spokojne, czyste jeziora, jak i szybki nurt, który nie pozwoli nadmiernie zmęczyć się wiosłowaniem. O czystości wody świadczy fakt, że żyją w niej pstrągi i trocie a łososie przypływają tu na tarło. Nad brzegami można spotkać żurawie, czaple, wydry i bobry. Niewątpliwym atutem Regi jest możliwość pozostania nad morzem przez jakiś czas po zakończeniu spływu, a naprawdę warto-Mrzeżyno to urokliwe i gwarne miasteczko słynące z czystego morza (I klasa czystości wody!), pięknych plaż i specyficznego mikroklimatu.

Na przepłynięcie całej trasy przewidzieliśmy 7 dni.

Po uwagach uczestników z ubiegłych sezonów, terminy spływów zostały tak pomyślane, aby po spływie cały weekend można było spędzić nad morzem-zaczynamy w piątki lub soboty a kończymy w czwartki lub piątki, jeśli ktoś ma urlop dopiero od piątku wieczorem to nie ma problemu bo na szlak ruszamy dopiero w sobotę ok. 14.00 więc zdąży dojechać.

źródłó: www.splywykajakowe.pl



Wolność biwakowania

4 04 2008

Bardzo chciałbym, żeby do Polski nadeszła wreszcie wolność biwakowania. Niestety, na razie jest to niemożliwe

Fajnie by było pojechać na majowy długi weekend i rozbić namiot tam, gdzie się chce. Nie na kempingach lub w wyznaczonych miejscach, gdzie kłębi się tłum i gdzie można spotkać nie całkiem sympatyczne towarzystwo, ale właśnie tam, gdzie nam się spodoba.

Najmilej wspominam wspaniałe wędrówki po Bieszczadach z moim kolegą Romkiem. Biwakowaliśmy tam, gdzie zastała nas noc. Było po prostu cudownie, choć zupełnie nielegalnie. Polska to nie Norwegia czy Szwecja, gdzie można rozbić namiot nawet na terenie prywatnym, przynajmniej na jedną noc. W Skandynawii istnieje coś takiego jak wolność biwakowania i jest to część tamtejszej kultury, a może - kto wie - i wolności obywatelskich? A skoro można tam, to dlaczego nie u nas? Przecież lasy mamy równie rozległe. A tymczasem można biwakować tylko w miejscach wyznaczonych, które, jak wspomniałem, nie są zbyt sympatyczne.

W parkach narodowych w ogóle nie można spędzać nocy - biwakowanie na dziko może się skończyć dotkliwym mandatem. I bardzo dobrze, że tak u nas jest. Bo choć jestem zwolennikiem wolności biwakowania w Skandynawii, to uważam, że w Polsce jest to niemożliwe. Nie dlatego, że jest nas za dużo i istnieje groźba zadeptania lasów czy brzegów jezior. Uważam, że jeszcze nie dorośliśmy do wolności biwakowania i do tego, by własność wspólną traktować jako naszą. Kto nie wierzy, niech się przejdzie po uczęszczanych szlakach lub w pobliżu kempingów - brud, smród i śmieci. Zresztą nawet bez wolności biwakowania nasze lasy są zaśmiecone, a gdzieniegdzie trudno przejść, by nie wdepnąć w kupę. I dlatego ludzie, którzy nawet kupy po sobie nie potrafią zakopać, nie powinni mieć prawa do rozbijania namiotu, gdzie im się podoba. Nie oznacza to wcale, że takiego prawa kiedyś się nie dorobią. Dlaczego nie? Jak wiadomo, dla chcącego nie ma nic trudnego…

W lutym byłem w obozie ekologów nad Rospudą. Stało tam kilkadziesiąt namiotów, przez które przewinęło się przez miesiąc około 300 osób. W kwietniu pojechałem w to miejsce jeszcze raz. Ledwo można było poznać, że był tam tak wielki obóz. Czyli - jak się chce, to można. Na razie potrafią to niektórzy z nas, może kiedyś będziemy potrafili wszyscy?