Biwak w zimie

31 03 2008

Jeśli decydujemy się na zimowy biwak, a dzień był słoneczny i mroźny, trzeba być przygotowanym na nocny spadek temperatury do -20C i poniżej. Dla przeciętnie zdegenerowanego cywilizacją mieszkańca miasta, dla którego świat składa się z kanapy, telewizora i samochodu, zimowe nocowanie pod namiotem wydaje się ekstremalną ekstrawagancją. Pamiętajmy, że przez tysiąclecia ludzie radzili sobie bez centralnego ogrzewania. Sarna, dzik czy zając nie zamarza w lesie, chociaż posiada tylko futro, a nie grzejniki konwekcyjne. Możecie  wierzyć lub nie, ale zdrowy organizm ludzki bez problemu radzi sobie w zimowych warunkach. Oddychanie zimą zimnym powietrzem jest dla ciała znacznie naturalniejsze od przebywania cały czas w stałej temperaturze +22C.

Podstawą nocowania pod namiotem jest posiadanie odpowiedniego śpiwora i dobrze izolującej od podłoża karimaty. Przy bezwietrznej pogodzie temperatura na łące nad rzeką może być o kilka stopni niższa niż wyżej w lesie (zachodzi inwersja temperatury) - warto zatem szukać osłoniętego miejsca, położonego wysoko. Jeśli jest bezchmurna noc, to temperatura na łące przy gruncie może być o 10C niższa, niż zapowiadana w radiowej prognozie pogody.

Wyższa lokalizacja biwaku ma uzasadnienie z jeszcze jednego powodu - możliwym znacznym podniesieniem się w nocy poziomu wody spowodowanego niedalekim zatorem. Zimą warunki na rzece zmieniają się zaskakująco szybko - czasem w ciągu kilku godzin spływna rzeka może zostać całkowicie zatarasowana krą wywołaną np. opadem śniegu.

W nocy może niespodziewanie zerwać się wiatr. Mniejszy namiot lepiej chroni przed mrozem, ale wygodnie jest podgrzewać jedzenie przy pomocy butli w przedsionku - namioty nie może być zatem za mały. Zimowe jedzenie powinno być odpowiednio kaloryczne, łatwo przyswajalne i pozwalać na szybkie przygotowanie ciepłego posiłku. Spożywanie alkoholu jako źródła kalorii jest całkowicie bez sensu, bo zmniejsza on apetyt na normalne pokarmy, zwiększa utratę ciepła i powoduje odwodnienie. Kanapki bardzo dobrze się przechowują na zimowych wyjazdach -zamarznięty chleb jest bowiem niejadalny, a bochenek chleba może być “niekrajalny” nawet za pomocą siekiery. Natomiast “zupki chińskie”, puree ziemniaczane, kaszki mleczno-pszenne i podobne im potrawy liofilizowane zdają egzamin bardzo dobrze. Rano warto przygotować sobie w termosie ciepły napój na cały dzień. Ognisko może nie dać od razu spodziewanego ciepła, bo zamarznięte i mokre drewno źle się pali w -15C. Do rozpalenia przydaje się świeczka, nie wolno zapomnieć też o siekierze.

Bardzo ważne jest odpowiednie rozłożenie sił w trakcie wyjazdu, wypoczynek w temperaturze poniżej 0C nie regeneruje w pełni sił, zwłaszcza podczas pierwszej nocy pod namiotem (aklimatyzacja). Planując kilkudniowy wyjazd, trzeba liczyć się ze stopniowym spadkiem formy. Pamiętajmy, że organizm każdego z nas może wytworzyć określoną ilość energii w ciągu doby - jeśli użyjemy ją w nocy na ogrzanie wilgotnego śpiwora albo wypromieniujemy ją w przestrzeń kosmiczną po wypiciu rumu, to nie będziemy mieli następnego dnia siły wiosłować lub zrobi się nam trwale bardzo zimno i trzeba będzie natychmiast wracać. Zimą trzeba więc koniecznie oszczędzać siły, ograniczyć się do wykonywania naprawdę niezbędnych czynności, mieć dobrze przygotowany ekwipunek, wszystko robić spokojnie i oszczędnie. Takie czynności, jak rozbicie i zwinięcie namiotu, przebranie się lub przygotowanie posiłku zajmują kilkakrotnie więcej czasu, niż latem. Nie ma co zakładać, że przepłyniemy zimą 40 kilometrów dziennie - czasami przepłynięcie 5 lub 10 km jest już wyczynem. W czasie dwudniowego wyjazdu można sobie pozwolić na wyczerpanie rezerw energetycznych organizmu drugiego dnia, ale nie można planować w taki sam sposób wyjazdu czterodniowego. Na kilkudniowych wyjazdach problemem może się stać przemoczenie odzieży. Kiedy trzyma mróz, woda osadza się w postaci szronu i nie stanowi problemu. Paradoksalnie - kiedy przychodzi odwilż sytuacja staje się dużo trudniejsza. Deszcz sprawia, że wszystko staje się wilgotne i nie ma jak tego wysuszyć. Kiedyś nocując w czasie zimowej wycieczki pieszej obudziłem się nad ranem w zupełnie mokrym śpiworze, bo topiący się śnieg spadł z drzew i przysypał częściowo namiot. Stary tropik wpuścił wodę do środka. Brr! Ale takie są właśnie przygody zimą.

źródło: www.ekajaki.pl



Gotowanie wody na biwaku w kilka minut

27 03 2008

 Taka ciekawa ciekawostka biwakowa. Może ktoś jeszcze się nie
spotkał z tym. Wypatrzyłem w ostatnim odcinku Cejrowskiego.

Czajnik-palnik Kelly Kettle

Gotuje wodę na garści patyków w kilka minut. Pewnie szczególnie
przydatny przy zimowych oraz wczesno wiosennych i późno jesiennych
biwakach oraz na dalekie wyprawy w nieznane.

Niestety drogie trochu. 63 jewro. Zastanawiałem się już jak coś
takiego samemu zrobić, np. z termosu. Jednak chyba nie byłoby to takie
proste (?).

źródło: eturystyka.org



Historia skautingu

21 03 2008

Histora powstania ruchu skautowskiego jest ściśle związana z jego założycielem- generałem Robertem Baden-Powellem. On to podczas swojej długiej służby wojskowej w armii Wielkiej Brytanii poczynił pewne spostrzeżenia dotyczące efektywności w działaniu żołnierzy wyszkolonych do wypełniania rozkazów jak bezmyślne maszyny oraz żołnierzy, którzy mogli w działaniu wykazać się własną inicjatywą. Stworzył system szkolenia wojskowych zwiadowców, który następnie został przyjęty w całej armii brytyjskiej. Inną rzeczą, którą zauważył podczas dowodzenia obroną miastem Mafeking w południowej Afryce było ogromne zaangażowanie i poświęcenie chłopców, których wykorzystano do pomocniczych zadań, takich jak opieka nad rannymi, dostarczanie wiadomości, itp. Zadziwiło go, że sprawowali się oni w sposób nadspodziewanie odpowiedzialny. Doszedł do wniosku, że chłopiec, który dostanie odpowiedzialne zadanie, spełni je niejednokrotnie lepiej od regularnego żołnierza.
Te spostrzeżenia wobec faktu, że młodzież angielska także nie ma ona wyraźnych ideałów, jest apatyczna i znudzona uzmysłowiły mu, można dać jej możliwość na wartościowe spędzanie wolnego czasu, w postaci wyjazdów, różnych szkoleń, itp. Wszystkie te doświadczenia posłużyły mu do napisania artykułu, który ukazał się w 1906 r. w gazecie Brygad Chłopięcych pt. “Skauting dla chłopców”. Artykuł ten zawierał podstawowe założenia nowego ruchu. Aby wcielić swój pomysł w życie, zorganizował eksperymentalny obóz na wyspie Brownsea w hrabstwie Dovset. Uczestniczyło w nim 20 chłopców podzielonych na 4 zastępy. Obóz trwał od 29 lipca do 9 sierpnia. Przez cały obóz chłopcy poznawali tajniki przyrody, budowali urządzenia obozowe oraz zdobywali sprawności w grach terenowych i sportowych. Wieczorem przy ognisku mieli okazję pośpiewać oraz posłuchać wojennych wspomnień generała.
Na postawie uwag z obozu i swych wcześniejszych doświadczeń pisze podręcznik skautowy pt. “Skauting dla chłopców”, w którym zawarł fundamentalne zasady ruchu, które są aktualne do dnia dzisiejszego. Wskazując na źródła idei skautowej B-B przyznawał, że zawarł w niej nie tylko własne pomysły, ale wzorował się także na zwyczajach różnych narodów i ludów, jak Japończycy, Indianie, wykorzystał koncepcje filozofów o uczonych, a nawet reguły średniowiecznych zakonów.
Skauting bardzo szybko rozprzestrzenił się w całej Anglii, zmieniając surowy wiktoriański model wychowania. Podczas przemarszu skautów w 1909 roku razem z Baden-Powellem szło 9 tys. skautów. W 1910 roku organizacja skautowa w Wielkiej Brytanii liczyła 100 000 członków.
Skauting wzbudza też ogromne zainteresowanie wśród dziewczyn. Szczególnie po tym, jak siostra Baden-Powella- Agnes napisała podręcznik skautowy dla dziewcząt. Ruch skautek powiększył się zwłaszcza po tym, jak Baden-Powell poznał młodszą od siebie entuzjastkę skautingu pannę Olave Soames, z którą zresztą wkrótce się żeni. Dla tworzącego się ruchu było zasadniczym momentem dla jedności światowego skautingu, który rozrasta się bardzo szybko. Sam Baden-Powell jest rzecznikiem powstawania organizacji narodowych. Chętnie spotyka się i rozmawia z osobami, które zakładają takie organizacje w swoich krajach.
Ruch skautowy rozwija się dynamicznie także w innych państwach. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych i w Polsce.
W 1920 r. na Jamboree w Londynie B-P zostaje obwołany Naczelnym Skautem Świata, a jego żona taki sam tytuł otrzymuje kilka lat później. W 1926 r. skautki na Światowej Konferencji zastanawiały się nad ustanowieniem święta skautowego. Wszystkie były przekonane co do idei takiego dnia. Po dyskusjach postanowiono, że będzie to dzień urodzin Naczelnej Pary Skautowej, tj. 22 lutego. W dniu tym przed wojną skautki przesyłały sobie kartki z życzeniami. Zwyczaj ten przejęła organizacja męska po 1945 r.



Biwaki i Zielone Szkoły - Góry Sowie

17 03 2008

Góry Sowie

Rozciągające się na długości 26 km (35 km licząc po linii grzbietowej) pomiędzy Górami Bardzkimi ze wschodu, a Wałbrzyskimi z zachodu. Na wschodzie granicą jest Przełęcz Srebrna, a na zachodzie Góry Sowie kończą się doliną rzeki Bystrzycy. Od północy ograniczone Kotlina Dzierżoniowską - od południa Obniżeniem Noworudzkim, oraz Wzgórzami - Wyrębińskimi i Włodzickimi. W okolicach Głuszycy graniczą z Górami Kamiennymi . Najwyższym szczytem Gór Sowich jest Wielka Sowa (1015m).

Schronisko Orzeł

Schronisko leży na pd-wsch. zboczu Sokolicy będącej odnogą Wielkiej Sowy. Wznosi się nad Przełęczą Sokolą, na skraju rozległych dolnoreglowych lasów świerkowo-bukowych, których skrajem wiedzie granica Parku Krajobrazowego Gór Sowich. 80 miejsc noclegowych w pokojach 1,2,3,4 i 5-cio osobowych. W schronisku znajduje się duża sala - na ponad 100 osób, świetlica z tenisem stołowym, bilard, rzutki, obok schroniska boisko sportowe a zimą wyciągi .

Wycieczki i zwiedzanie okolicy:

  • kamienna wieża widokowa na Wielkiej Sowie
  • forty w Srebrnej Górze,
  • Zamek Grodno w Zagórzu Śląskim
  • muzeum górnictwa w Nowej Rudzie
  • podziemne miasta hitlerowskie:
    • Podziemne trasy w Walimiu
    • Kompleks Rzeczka
    • Projekt “Riese”
    • Kompleks Osówka
  • wycieczki szlakami i ścieżkami Gór Sowich

źródło: www.biwaki.pl



Stary biwak - Hejszowina

13 03 2008

Piaskowce wszyscy kojarzą przede wszystkim z południowymi ścianami Szczelińca i tam głównie koncentruje się działalność wspinaczkowa odwiedzających ten piękny rejon po raz pierwszy. Co jednak począć gdy upał mocno daje się we znaki i nawet nieakceptowana na tym obszarze magnezja nic nie daje? Dzisiaj opiszę miejsce, które idealnie nadaje się na takie właśnie dni, a urok tego zakątka i jego niczym nie zmącony spokój na długo pozostaje w pamięci łojantów. Pamiętajmy tylko o paru rzeczach, które wydają się dość istotne.

  Hejszowina nie bardzo nadaje się na tak zwany “wyczyn”, popis przed kolegami lub prężenie buły. Piaskowce to rejon dla ludzi, dla których wspinanie to nade wszystko sposób na życie, pewna filozofia, bardziej poszukiwanie przygody, dreszczyku emocji niż chęć ustanowienia kolejnych granic “niemożliwego”. I zapewniam, nie ma to nic wspólnego z wiekiem i przywiązaniem do tradycji, znam ludzi przed 20-tką, którzy zakochali się w naszych piaskowcach od pierwszego wejrzenia, bo to po prostu góry w miniaturze. Pamiętajmy również o tym, by starać się unikać magnezji i wspinać się tylko “z dołem”. Uszanujmy wieloletnią tradycję i postanowienia umowy pomiędzy PZA i Parkiem Narodowym, to nie są czyjeś dziwactwa, te zasady mają na celu ochronę niezwykle delikatnej i wrażliwej na erozję skały. Porzućmy również głęboko zakorzenione przekonanie o kiepskiej asekuracji, śmiertelnym niebezpieczeństwie i pewnym kalectwie. To fakt, że ringi są tam rozmieszczone rzadziej niż gdzie indziej, ale dla kogoś kto ma za sobą wspinanie w Tatrach, a jego odporność psychiczna nie odbiega od ogólnie przyjętych norm wspinanie w piaskowcach nie będzie żadną egzotyką. Jest oczywiście na Starym Biwaku kilka dróg niebezpiecznych, ale odpowiednie znaczki przy ich opisie będą Was o tym informować.

Kilka praktycznych porad

Aby dostać się na Stary Biwak, należy zostawić samochód (bez niego będzie nam ciężko w tej okolicy) na jednym z dwóch parkingów położonych przy drodze Karłów-Kudowa w odległości około 2 kilometrów od tej pierwszej miejscowości. Pierwszy z nich, jadąc od Karłowa Drogą Stu Zakrętów znajduje się po lewej stronie tuż za pierwszym ostrym łukiem, naprzeciw podejścia do pozostałości Fortu Karola, drugi kilkaset metrów dalej, gdzie zazwyczaj parkują idący na Narożnik. Początkowo, z pierwszego z parkingów, kierujemy się leśną drogą na pd.-wsch., razem z żółtym szlakiem, który później skręca w lewo doprowadzając do Białych Ścian. My idziemy prosto i na pierwszym zakręcie naszym oczom ukazuje się pierwsza z kilku turni i masywów, które tworzą cały rejon, jesteśmy na miejscu.

Jeśli chodzi o noclegi, jest w okolicy kilka tzw. ośrodków na terenie najbliżej położonego Karłowa, w tym elegancki pensjonat PZU (drogo!!!), dom Politechniki Wrocławskiej (umiarkowane ceny i takiż sam komfort), kwatery prywatne i pole namiotowe. Dla zmotoryzowanych polecam chatkę ŁKW w pobliskiej Pasterce. Na terenie tej wsi znajduje się również schronisko PTTK.

Wspinanie

  Na Starym Biwaku większość propozycji to tzw. “drogi dla ludzi”, których trudności nie przekraczają VIIIa (czyli około VI.1), a protekcja jest naprawdę przyzwoita. Również ci, którzy pragną popróbować czegoś trudniejszego będą mieli okazję przeżyć kilka niezwykłych chwil. Większość dróg jest wyposażona w ringi, których ilość nie jest być może porażająca, ale też jest ich dużo więcej niż w pobliskich Czechach. Warto zabrać ze sobą kilka węzłów i pętli, które użyte w miejscach, gdzie ring odrobinę się oddala z pewnością dodadzą nam otuchy. Jeśli chodzi o samo wspinanie, to jest to typowe dla piaskowców techniczne, ustawieniowe i mocno kombinacyjne “skradanie”, w czasie którego mózg i wytrzymałość dadzą nam więcej niż niesamowity szpon. Wyjątkiem są trzy drogi przez okap na Misiu, gdzie nawet deszcz nie przeszkodzi nam w naszych działaniach. Pamiętajmy również o rowerach, w Hejszowinie jest cała masa kapitalnych tras, w końcu nie zawsze musimy się wspinać a poza tym dużo przyjemniej poruszać się po okolicy bikiem niż samochodem. Najlepszy termin na wyjazd w ten rejon to bezsprzecznie przełom lipca i sierpnia, wtedy na ogół deszczowych dni jest niewiele, a dzień jeszcze dość długi.

Uwagi

Niewątpliwie jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy są puszki szczytowe na wierzchołkach wszystkich pałek. Znajdziemy w nich książki szczytowe do których można a nawet należy wpisać datę, drogę, autora i styl przejścia. Przeglądając je, poczujemy tchnienie historii odnajdując w nich wpisy sprzed kilkunastu, a w innych rejonach nawet kilkudziesięciu lat. Na wyjazd w “piachy” zamiast ekspresów należy wziąć większą ilość karabinków zakręcanych, zaoszczędzimy w ten sposób kilkanaście centymetrów ewentualnego lotu, co w niektórych przypadkach może mieć znaczenie. Powinniśmy również posiadać różnych rozmiarów węzły i różnej długości pętle. Ze względu na kruchość skały, w ogóle nie używamy tam kostek, friendów i tego typu metalowych gadżetów. Zasady wspinania ogólnie przyjęte w tym rejonie, sposoby asekuracji, a także orientacyjne przeliczenie skali saskiej na zazwyczaj używaną w wapieniu znajdziemy w niedawno wydanym przez Łódzki Klub Wysokogórski przewodniku po południowych ścianach Szczelińca Wielkiego. Żeby się zanadto nie pogubić, podam, że VIIa to około VI-, VIIb to VI, VIIc to VI+, VIIIa to VI.1, VIIIb to VI.1+, itd. Nie bierzmy tego jednak zbyt dosłownie, troszkę gorsza niż gdzie indziej protekcja może w jakimś stopniu wpłynąć na naszą OS-ową skuteczność. Mając nadzieję, że informacje zawarte w tym artykule wystarczą, aby zachęcić do przyjazdu w ten dość odległy zakątek naszego kraju, życzę wszystkim niezapomnianych wrażeń.

Chatka Łódzkiego Klubu Wysokogórskiego

Kultowe miejsce, teraz już z ciepłą wodą, prysznicami, toaletami, kuchnią i przyzwoitą jadalnią. Nocleg to wydatek tylko 10 PLN. Miła atmosfera, możliwość zasięgnięcia informacji, a także bliskość skał, wszystkie te rzeczy przemawiają same za siebie. Zarząd Klubu serdecznie wszystkich zaprasza.

źródło: www.gory.wyd.pl



Ognisko biwakowe

4 03 2008

Na biwaku przygotowanym przez służby leśne lub właściciela terenu ognisko rozpalamy w przeznaczonym do tego miejscu. Powinno być ono okopane i obłożone kamieniami. Przy ognisku zawsze powinno się znajdować naczynie z wodą i saperka. Przed udaniem się na nocny odpoczynek ognisko należy dokładnie zagasić, żar zalać obficie wodą, następnie rozgrzebać popiół, aby sprawdzić, czy żar został całkowicie wygaszony. Zgodę na rozpalenie ogniska wyraża prowadzący. Przy likwidowaniu obozowiska zacieramy ślady swojej bytności, usuwając popiół do dołu na odpady; kamienie, którymi obkładaliśmy ognisko odnosimy w miejsce, skąd je wzięliśmy, zaś samo miejsce palenia ogniska przykrywamy wcześniej zdjętą darnią. Pozyskiwanie drewna na ognisko winno odbywać się w taki sposób, aby nie niszczyć środowiska naturalnego, tzn. nie należy obłamywać zielonych gałęzi (które i tak źle się palą) i wyrąbywać żywych drzew.

Ognisko jest miejscem, wokół którego koncentruje się życie obozowiska, nie tylko dlatego, że przygotowujemy na nim posiłki, ale przede wszystkim dlatego, że przy nim zbieramy się wieczorem, żeby pogawędzić i pośpiewać. Przypomina miłe chwile minionych już przygód, spływów, nawiązanych przyjaźni. Jako takie ognisko jest szczególnie ważne i szanowane przez wodniaków. Przestrzega się zasady, że w czasie posiłku, gdy wszyscy jesteśmy ,,przy stole”, siedząc w kręgu ognia, wokół nas panuje porządek, nie walają się porozrzucane sprzęty kuchenne, naczynia i nie suszy się odzież i buty. Nie jest to nakaz, wypływa to wyłącznie z poszanowania naszych własnych potrzeb estetycznych. Do miłych zwyczajów związanych z ogniskiem, a pielęgnowanych jeszcze przez wodniaków należy:

  • zapraszanie schodzących z wody do ogrzania się przy ognisku, częstowanie ich gorącym napojem;

  • zostawienie w miejscu obozowania ułożonego drewna na rozpalenie ogniska dla tych, którzy przybędą na to miejsce po nas.

Obecnie w dobie kuchenek gazowych zanika sztuka palenia ognisk. Dobry wodniak powinien jednak w każdej sytuacji potrafić rozpalić ognisko, świadomie regulować jego wielkość i ilość dymu.

źródło: www.booss.boo.pl



Spływ kajakarski- urządzanie obozowiska

3 03 2008

Po przybyciu na biwak wyładowujemy bagaż z kajaków. Ze względu na dbałość o sprzęt robimy to, gdy kajaki są jeszcze na wodzie. Po wyładowaniu bagaży kajaki zawsze wyjmujemy z wody i układamy w porządku w miejscu wskazanym przez prowadzącego. Przed ułożeniem należy je sklarować. Kajaki układamy na burtach, do góry dnem w wyznaczonym miejscu, jeden koło drugiego. Ten sposób układania sprzętu  utrudnia kradzież oraz wpływa na estetykę urządzenia naszego obozowiska. Po sklarowaniu i ułożeniu sprzętu pływającego prowadzący wyznacza miejsce i sposób rozbicia namiotów, miejsce na rozpalenie ogniska oraz na wykopanie dołu na odpadki. Następnie uczestniczy przynoszą drewno na ognisko a wachta w tym czasie rozbija namiot gospodarczy, rozpala ognisko i przygotowuje posiłek. Pozostali rozbijają namioty. Oczywiście w razie złej pogody lub innych wyjątkowych okoliczności kolejność czynności może ulec zmianie.

Na wędrówki kajakowe najlepiej nadają się namioty 3-5-osobowe. Waga namiotu nie jest decydująca podczas transportu kajakiem. Należy za to wziąć pod uwagę, czy namiot da się złożyć w podłużne pakunki, które zmieszczą się w dziób, w rufę lub wzdłuż burt kajaka. Namioty powinny mieć przedsionki, w których w razie deszczu można przygotować lub spożywać posiłki. Przyjmuje się zasadę, że namioty winny być rozbite w grupie, gdyż łatwiej pilnować swojego dobytku.

Trzeba pamiętać:

  • że nie należy lokalizować obozowiska w pobliżu drzew, które mogą ściągać pioruny (dęby, topole, wiązy, sosny, drzewa orzechowe). Drzewa pod tym względem bezpieczne to: klony, brzozy, akacje i buki;

  • o zacienieniu miejsca biwakowego, tak aby namioty nie stały w pełnym słońcu w gorące dni, lub aby właśnie stały na słońcu w dni chłodne;

  • że pranie na obozie wykonujemy w miednicy, a zabrudzoną wodę z mydlinami wylewamy do dołu na śmiecie lub gdzieś na ubocze. Potrzeby fizjologiczne załatwia się z dala od obozu, zacierając ich ślady saperką

Pokrótce można tu też wymienić najważniejsze czynności podczas zwijania biwaku, przed odpłynięciem: spakowanie rzeczy i zwinięcie namiotów, zapakowanie kajaków (na wodzie!), pomoc wachcie w zbieraniu sprzętu gospodarczego, sprzątaniu i zbieraniu śmieci.

źródło: www.booss.boo.pl



Spływ kajakarski- miejsce biwakowania

29 02 2008

Miejsca biwakowania należy ustalać przed spływem (umieszczamy je w programie spływu). W momencie, gdy nie jest dokładnie znane miejsce biwakowania w danym dniu, to na jego wyszukanie przeznaczamy ostatnią godzinę płynięcia. O wyborze miejsca decyduje prowadzący spływ. Dobre miejsca biwakowe charakteryzują się:

  • twardym brzegiem, łatwym dostępem do wody, łagodnie obniżającym się dnem;

  • płaskim ukształtowaniem terenu, które umożliwia rozbicie namiotów i złożenie kajaków;

  • bliskim sąsiedztwem lasu lub innego miejsca, gdzie można zebrać drewno na ognisko;

  • możliwością rozpalenia ogniska , co najmniej 100 m od ściany lasu;

  • możliwością zaopatrzenia się w wodę do picia (gdy woda z rzeki czy jeziora jest niezdatna do picia).

Niewiele znajdujemy miejsc biwakowania o wymienionych cechach, jeżeli nie były uprzednio przygotowane. Jednak na każdym szlaku jest wystarczająca ilość w miarę dobrych miejsc, czasami jednak dla osób mało wprawnych nie są one widoczne z wody. Często warto wysiąść z kajaka i zbadać miejsce z brzegu. Nigdy nie rozkładamy biwaków w: szkółkach leśnych (nie wolno do nich nawet wchodzić), na polach uprawnych, terenach prawnie zastrzeżonych (rezerwaty, tereny wojskowe, budowle wodne). Należy unikać biwakowania na łąkach i pastwiskach bez wcześniejszego uzgodnienia z właścicielami terenu. Sprzęt pływający należy wykorzystywać zgodnie z jego przeznaczeniem. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na poszanowanie przez uczestników wioseł ( wkładanie ich do kajaka, nawet na krótkich postojach ) oraz sprzętu ratunkowego.. Nawyk ten uchroni nas przed zagubieniem porzuconego bezładnie wiosła lub jego zniszczeniem przez przypadkowe rozdeptanie (wiosła drewniane lub z tworzyw sztucznych bardzo łatwo ulegają nieumyślnemu zniszczeniu). Kapoki i kamizelki ratunkowe nie mogą służyć jako siedzenia, gdyż wypełniający je materiał niszczy się i kapoki bardzo szybko tracą swoje właściwości. Na biwaku każdy z uczestników przechowuje wiosła i sprzęt ratunkowy pod tropikiem swojego namiotu.



Jak ułożyć ładny stos ogniskowy?

27 02 2008

Odpowiedź na to pytanie jest dość skomplikowana i uzależniona od wielu warunków. Już na wstępie trzeba się zastanowić nad miejscem, wbrew pozorom nie jest to bez znaczenia, nie tylko ze względu bezpieczeństwa, ale także estetyczności. Bezpieczna odległość od ściany lasu wynosi ok. 100m, ognisko powinno być zabezpieczone dodatkowo kręgiem z kamieni. Z kręgu powinno być wygarnięte igliwie i liście oraz różnego rodzaju śmieci.

Ognisko zaczynamy układać od najdrobniejszych gałązek (najlepiej brzozowych albo iglastych tzw. igliwia) przemieszanych z materiałami łatwopalnymi(żadnej benzyny ani nafty, mam na myśli korę brzozową, hubę albo inne).”Wejście” robimy od strony wiatru, tak aby ogień szybko rozniósł się na pozostałe drewno. W czasie układania, systematycznie zwiększamy grubość gałązek, kończąc na grubych gałęziach tzw. polanach.

Rodzaj drewna też nie jest bez znaczenia. Organizując ognisko sami będziemy wiedzieli, jaki rodzaj drewna wybrać.

  • Drewno sosnowe - z reguły bardzo żywiczne i łatwo palne. Spala się czystym płomieniem umiarkowanie szybko. Grube polana z wierzchu się zwęglają, a potem gasną - należy je rozrąbać i ponownie włożyć do ogniska. Zostawia sporo żaru. Konieczne jest pilnowanie tego rodzaju ogniska.
  • Drewno świerkowe - żywiczne, daje jasny płomień i siwy dym pachnący żywicą. Spala się bardzo szybko i zostawia niewiele popiołu. Dość dobre na podpałkę - zwłaszcza drobne gałązki z dołu pnia.
  • Drewno brzozowe - zawiera dużo tłuszczu. Pali się dość dobrze -zarówno mokre jak i suche. Wydziela niedużo ciemnego dymu o słodkawym zapachu. Zostawia niewiele popiołu. Podczas spalania wydziela się dużo ciepła. Kora brzozowa doskonale nadaje się na podpałkę.
  • Drewno dębowe - bardzo twarde. Pali się wolno i trwale dając dużo żarzących się węgli.
  • Drewno bukowe - pali się dobrze, nawet mokre. Dobrze łupliwe i ciężkie. Popiół po spaleniu jest jasnosiwy. Podczas palenia bardzo daleko strzela iskrami.
  • Jałowiec - drewno miękkie i wonne. Nadaje się na rozpałkę (suche gałązki z rudym igliwiem). Wydziela silny dym o korzennym zapachu.
  • Oto kilka propozycji na ułożenie stosu ogniskowego:

  • Studnia - układamy równolegle do siebie dwa polana, następna warstwa tworzy kwadrat. Tak układamy, aż zakryjemy mieszczący się w środku stożek.
  • Pagoda - coś jak studnia, tylko zwężająca się ku górze.
  • Gwiazda polarna - Jest to ognisko, w którym leży kilka patyków stykających się swymi początkami w środku paleniska. Palą się tylko one a kiedy opadnie żar dosuwa się patyk do środka tak, by paliła się jego kolejna część. Ognisko daje odrobinę ciepła, niewiele światła i dymu.
  • Stożek - To “standardowy” stosik… Co można więcej powiedzieć? Układamy go zazwyczaj wbijając na środku pal i opierając o niego coraz to grubsze patyczki.
  • Syberyjskie - czyli ognisko zasłonięte od strony wiatru ściana chroniącą od niego.

    Podsumowując układanie ogniska, nie jest prosta sztuką. Trzeba zawsze pamiętać, że jest dla harcerzy symbolem bardzo ważnym i nie może być tylko zwykłymi gałązkami rzuconymi na ziemie. Przy rozpalaniu musimy także pamiętać o bezpieczeństwie, gdyż z ogniem nie ma żartów. PAMIĘTAJCIE BY ZAWSZE DOBRZE ZAGASIĆ OGNISKO!!!

    źródło: www.bractwoignis.czuwaj.com



  • Zaczynamy się pakować:

    25 02 2008

    Sztuka pakowania polega na umieszczeniu w plecaku wszystkich zaplanowanych rzeczy w taki sposób, aby cały ciężar był równomiernie rozłożony. Jeżeli spakujesz się niewłaściwie, plecak będzie przechylał się na boki.
    Zawartość plecaka należy ułożyć tak by między przedmiotami nie było pustych luk. Pusty plecak powoduje przesuwanie się rzeczy - co z kolei może zachwiać Twoją równowagę.

    Pakując się musisz pamiętać o właściwej kolejności:

  • Na samym dole powinny znajdować się rzeczy lekkie ale objętościowo duże, np.: śpiwór, ręcznik, koc itp.
  • Następnie spakuj zapasową odzież i bieliznę.
  • W środkowej części plecaka jest miejsce na cięższy ekwipunek np. prowiant, konserwy, butlę gazową lub kocher. To tutaj powinien znajdować się środek ciężkości plecaka.
  • W górnej części plecaka, w kominie i pod górną klapę spakuj często wyjmowane przedmioty (ubiór przeciwdeszczowy, środki higieny, napoje).
  • Do kieszeni bocznych włóż potrzebne drobiazgi, np.: okulary, zapałki, kompas, przybory do pisania, dokumenty itp.
  • Karimatę, czekan, kijki trekingowe i namiot zamocuj na zewnątrz plecaka do specjalnych uchwytów i taśm bocznych.
  • Gdy pakujesz się na dłuższą wyprawę pieszą lub zmuszony jesteś przejeżdżać z miejsce na miejsce unikaj noszenia ekwipunku w ręku - to bardzo niewygodne. Od razu zrezygnuj z reklamówek lub dużego worka na śpiwór, którego nie można nigdzie przytroczyć.

    Pakuj się w taki sposób, aby nic “nie machało” się na zewnątrz plecaka. Taki sprzęt łatwo zgubić lub zaczepić się w wąskim przejściu (np. w pociągu, w wąskich drzwiach).

    Po każdej wyprawie uważnie obejrzyj plecak: wytrzep go, wyczyść zabrudzenia, sprawdź stan klamer i taśm. Szanuj swój plecak, gdyż od niego zależy powodzenie twojej wędrówki.